Wizyta w Dubaju, część 2

Fontanna Dubaj

 

Witajcie Alahalalomaniacy!

W drugiej części relacji z Dubaju, zawarliśmy dwa dni… jeden to wizyta wśród wieżowców i na plażach miasta, drugi to wypad do przystani ptaków.

Nowe miasto… dużo wieżowców, szerokie autostrady, drogie sklepy i jeszcze droższe  samochody przed nimi… Czyli nuuuuda. Tak czy siak przez jeden dzień próbowaliśmy odkryć w tym coś ciekawego i fajnego… nie udało się. Odpuściliśmy wejscie na Burj Khalifa (najwyższy budynek świata) – wdrapałem się tam rok wcześniej… i było to na tyle nieciekawe przeżycie, że postanowiliśmy tego nie powtarzać.  Za to zwiedziliśmy (choć tego nie planowaliśmy) dość dokładnie największe centrum handlowe świata… gdyż zepsuły się moje sandały. Niestety w listopadzie, nawet w tak dużym przybytku, nawet w tak ciepłym kraju… ciężko było znaleźć sandały… ale udało się! Najciekawszym miejscem w galerii jest wielki wodospad ze spadającymi ludzikami. Poza tym można zobaczyć tam lodowisko i wielkie akwarium, które samo w sobie jest dość żałosną i nieciekawą atrakcją… nie ma to jak rafy w naturze!

 

Najbardziej podobała nam się tańcząca fontanna, która znajduje się przy Burj Khalifa.  Cały pokaz trwał zaledwie  3-5 minut. Muzyka skoczna, kolory intensywne, fonatnny wysokie… czegóż chcieć więcej? : )

 

Dnia następnego błąkaliśmy się wśród plaż Jumeirah… plaże jak plaże, podobne są w Polsce, nic nadzwyczajnego, prócz wysokich budynków w tle. : )  Na koniec pobytu postanowiliśmy zobaczyć zimujące w Dubaju ptaki w rezerwacie Ras Al Khor. Jest to na tyle niepopularne miejsce wśród turystów, że dopiero 6, złapany przez nas taksówkarz odważył się tam pojechać. Nie znał drogi… ale  połączenie mapy i GPSu w telefonie działa bezbłędnie.  Ptaki podgląda się z trzcinowej budki o wielkości popularnej budy z kebabami. : ) Do dyspozycji sporo lornetek, lunet i przewodniki do rozpoznawania gatunków… świetna zabawa! Można tam spędzić cały dzień i nie poczuć nudy. Flamingi, czaple, kaczki i inne stwory… WOW : ) Fajnie podgląda się zwierzaki, które nie są pozamykane w klatkach!

 

 

Tym miłym akcentem pożegnaliśmy Dubaj i polecieliśmy dalej, dalej na wschód… ale to już wyprawa nie na arabskiego bloga.

…a w Dubaju znaleźliśmy świetną, arabską knajpkę! Hummus, falafele, mutabal, khobez i tony warzyw z cudownie zamarynowanymi oliwkami !! Za cenę posiłku w barze mlecznym! : )  Ma ten Dubaj plusy… ale, ale jest to miasto na maksymalnie dwa, trzy dni… spełnia się jako miasto przesiadkowe. Na świecie jest milion ciekawszych miejsc… lepiej jedźcie tam… a Dubaj zostawcie na „przy okazji”.

 

Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>