Wizyta w Dubaju, część 1

Old Dubaj

 

Witajcie Alahalalomaniacy!

W chwili obecnej Arabia jest dla nas tylko wspomnieniem… i nic nie zapowiada kolejnej wizyty w Królestwie Saudów.  Rozpoczynamy pracę nad nowym blogiem… już nie tematycznym, ale miejmy nadzieję – sympatycznym.

Dziś o krótkiej (choć i tak za długiej), listopadowej wizycie w tzw. Super Mieście – Dubaju. 

Dubaj był naszym miejscem przesiadkowym w dalszej podróży. Zostaliśmy tam przez 3 dni, aby sprawdzić czy faktycznie jest to miejsce warte grzechu. Dla Marty był to pierwszy raz w Emiratach… ja miałem już przyjemność, w szybkim tempie zwiedzać miasto w 2014 roku.

Zacznijmy od noclegu… który kosztował około 100 zł od osoby. Za taką kwotę w innych miejscach świata można znaleźć niezłą miejscówkę… w Dubaju tak to nie działa. Szukaliśmy opcji najtańszej, blisko stacji metra – co się udało. Jednak stan sanitarny obiektu był tragiczny; wilgoć, odpadające krany itp.  W Dubaju za 100 zł dostajemy tzw. nocleg low cost, gdzie na śniadanie otrzymujemy 1 kromkę chleba z czymś ala dżem.  Warunki, jak warunki… bez problemu da się przeżyć… ale stosunek jakości do kosztów ZABOLAŁ!

Poruszaliśmy się metrem, które kosztuje około 25 zł za bilet całodzienny. Nie ma lepszej opcji zwiedzania Dubaju… metro, autobusy dojeżdżają wszędzie… aaaalbo prawie wszędzie, ale o tym w kolejnej części sprawozdania. Wszystko jest zautomatyzowane, w metrze nie uświadczymy maszynisty.  Pierwszy wagon przeznaczony jest wyłącznie dla pań, mamy też część dla VIPów… reszta składu…dla reszty społeczeństwa.  Podróżuje się wyśmienicie.

 

Pierwszy dzień spędziliśmy w Starym Dubaju.. czyli w pobliżu Dubaj Creek.

Jest to zdecydowanie najlepsze miejsce w mieście. Tylko tam czuć ducha przeszłości, tylko tam doświadczyliśmy arabskiego klimatu. Niestety wszystko to szybko mija, gdy zbliżymy się do bardziej popularnych miejsc… gdzie odstawiana jest szopka dla turystów, np. Grand Souq Deira i inne okoliczne stragany.  Mówimy o tym jako osoby, które wcześniej doświadczyły Arabii Saudyjskiej, gdzie nie ma turystyki jako takiej… i wszystko jest znacznie bardziej prawdziwe i klimatyczne. Turystom, którzy nie mieli za wiele do czynienia z kulturą arabską, może się spodoba.

 

Największa przyjemnością było pływanie abrą (wodna taksówka), która przerzuca ludzi z jednego brzegu zatoki, na drugi. Koszt jednego kursu to 1,2 zł. Warto! Stary Dubaj z abry wygląda świetnie! Można zapłacić kilkadziesiąt złotych i wybrać się w rejs po zatoce… ale po co!? … skoro są abry!

 

 

Szwędając się wokół zatoki.. warto zajrzeć do Dubai Museum, które znajduje się w najstarszym budynku w Dubaju, w forcie Al Fahidi. Muzeum w bardzo prosty i przejrzysty sposób pokazuje rozwój, i historię regionu. Może zbyt prosto… ale łaknący informacji mogą je uzupełnić w domu ; ) Cena wejściówki… ok 3,5 zł.

Przy muzeum znajduje się nienajbrzydszy meczet – Grand Mosque, który w piątki jest niezwykle oblegany. Spora część wiernych modli się na ulicach… gdyż w budynku szybko zaczyna brakować miejsc.

 

W następnym wpisie wybierzemy się do Nowego Dubaju… drapacze chmur i inne centra handlowe.

Pozdrawiamy!

Jeden komentarz do “Wizyta w Dubaju, część 1

  1. Ja płaciłem 175zł/osobę za dobe (3 osoby w apartamencie). Bez śniadań ale pełen luksus jak w 5* hotelu. W dobrej dzielnicy obok Mariny. Nie warto oszczędzać na dobrym noclegu wg mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>